kwiat-anula blog

Twój nowy blog

Kiedy rok temu stanęłam na wadze postanowiłam rozpocząć eksperyment, którego celem było zrzucenie wagi…

Przez kilka pierwszych miesięcy nie było łatwo i wszystko zmieniało się bardzo powoli. W kwietniu sprawy nabrały tempa i oto… Dziś ważę 58 kg – 27 kg mniej niż rok temu.
Przystępując do swojego eksperymentu zmierzyłam też obwód swojego ciała w pięciu „strategicznych” miejscach. Dziś jest on mniejszy o prawie 100 cm!!! 100 cm mniej 164 cm ciała :)
Eksperyment uznaję za pomyślnie zakończony. Cel – utrzymać wagę i wymiary. No i pracować nad odtłuszczeniem i ujędrnieniem brzucha… Uda się :)

***

Brak komentarzy

Jest czwarta nad ranem. Kotka zajęła moje miejsce w łóżku. Sen puka do moich uszu, oczu i głowy. Za oknem świt, a ja jak za dawnych lat przed laptopem… Choć dziś już nie nastolatka, ani studentka. 25-letnia cenzorka własnej przeszłości, z umiarkowanie ustabilizowaną teraźniejszością, pytająca wciąż o przyszłość…

Miałam usunąć tego bloga z sieci całkowicie, ale uznałazm, że może warto go zostawić na wypadek, gdybym się za bardzo zmieniła…

Sesja się zaczęła. 6 już w mojej studenckiej karierze.
3 miesiące temu skończyłam … 22 lata.
A dzisiaj zrozumiałam, że nie jestem już dziewczynką, która zazdrości koleżance nowej lalki czy misia.
Nie jestem też nastolatką już, u której zazdrość budzi nowa bluzka czy błyszczyk koleżanki.
Przestałam też być nieopierzoną studentką, której zależy na zdaniu sesji bez względu na ocene. Teraz ważne jest by zdać egzamin z dobrą oceną w indeksie.

I odnajduje w sobie nowe ambicje i nowe marzenia.
Ambicje powodują, że w październiku zaczynam studia na 4 roku nie na jednej specjalizacji jak wszyscy, ale na dwóch jednocześnie, a do tego mam zamiar zacząć jeszcze studia na innym kierunku.
Zamarzyłam sobie też żeby nauczyć się grać na fortepianie …
Mam nadzieję, że na nic jeszcze nie jest za późno.

-> przedstawiciel handlowy na Kraków
firmy BEDEKER Outsourcing Group
:]

A kto powiedział, że Bóg nie może przyjść?
Dlaczego miałby nie przyjść do mnie?

Przyszedł.

Przyszedł dziś do mnie Bóg.
Przyszedł w barokowej ławce dominikańskiej katedry.
Przyszedł do mnie Bóg w postaci słońca przedzierającego się przez strzeliste okna osadzone wysoko w ścianie ołtarza…
Przyszedł w złocie ołtarza, w promieniach które rozjaśniły wnętrze wielkiego kościoła…
Przyszedł Bóg w świetle zachodzącego słońca pośród śpiewu dominikańskiego chóru i obecnego w nim KOŚCIOŁA, o którego istnieniu niemalże już zapomniałam … Przez bierność. Ludzi i swoją…
Przyszedł Bóg. Przyniósł ciepło i ulgę w płaczu, gdy po policzku bez skrępowania toczyła się kolejna łza …

„Płacze, płacze wśród nocy
na policzkach jej łzy,
a nikt jej nie pociesza…”
[Lm 1,2]

Bądźmy jak sen, który nigdy nie przemija, jak posąg miłości, w którym drzemie siła …

Kocham Cię w smutku,
Kocham w radości
Kocham sam na sam
I kocham wśród gości…
Kocham Cię w sile Twojej i Naszej słabości,
Kocham Cię sercem swoim
Pełnym gorącej miłości….
Kocham w bogactwie
I kocham w biedzie,
Przy moim śniadaniu i …
Twoim obiedzie.
Kocham Cię w złości
I błogim spokoju,
Kocham w spontaniczności
I zabawach w małym pokoju….
Kocham w rozpaczy i kocham w uśmiechu
Kocham Cię, gdy masz czas
I kocham w pośpiechu…
Kocham Cię od lat i nie wyobrażam sobie już
Życia bez Ciebie, bowiem
Byłabym wtedy jak samotna gwiazdka …
Bez księżyca na niebie …

kwiatula
(prawa autorskie zastrzeżone)

Życzenie:
Aby nasze serca – jak pięknie mi mówisz – zawsze w jedną stronę patrzyły i nigdy już w świecie się nie rozdzieliły …

Tak, Pani Ania wkracza do akcji…
Znalazłam chwilkę żeby coś napisać. Ale jak to zwykle bywa, gdy już tą chwilę znajdę do napisania jest tak wiele …
Odkryłam, że życie mi się troszkę zmienia i dąży ku lepszemu zdecydowanie :)
Wiem na ten przykład, że robię najlepsze kanapki pod słońcem. O, wiem też, że potrafię z Łukaszem stworzyć udany duet w kuchni i wspólnie coś pyszniachnego upichcić – i nawet mu w tej sztuce nie przeszkadzam ;) Wniosek z tego jest jasny, jak podział kuchennych ról: w mojej kwestii leżeć będą śniadania i kolacje, w Łukasza rękach spoczywać będzie los naszych obiadów.
Ah, wiele rzeczy jeszcze wiem, ale nie puszczę ich w świat – poostawie sobie je, by nimi rozkoszować się :) Generalnie wiem, że wiosna w moim sercu trwa i za oknem też się udziela. Cóż, nie można narzekać.
Wszystko, co najważniejsze mam tu. Tu w Krakowie. No, może prawie wszystko, bo jednak rodziny tu brakuje. Ale mam przecież moje wspaniałe dwie przyjaciółki. Jesteśmy taką nierozłączną trójcą :)Razem się bawimy, imprezujemy, razem pracujemy na ćwiczeniach, razem nic nie rozumiemy, albo rozumiemy wszystko ;) Ah, takie jesteśmy. I jest nam razem dobrze. W takiej trójczynce śmiesznej.
Mam tu też swoje marzenia i swoje Spełnienie w Łukaszu :)
Tak, czuję się spełniona poprzez to wspólne gotowanie, wspólne zakupy, wspólne rozwiązywanie tego co nie rozwiązane… Wspólny Świat, wspólne życie… :)
Słowa, gesty, czyny…
Tak się tu czubimy i lubimy sobie :)
Cieszę się, że jestem. Że dane było mi być, że dane mi jest być nadal. Właśnie TU…
I kolejne plany mam dla zaspokojenia moich wygłodniałych ambicji. Mianowicie mam w planach zacząć dodatkowo w przyszlym roku studium dziennikarskie i studium psychoterapii. Tylko, że z tym wiążą się dodatkowe koszty, więc jak się to mówi „jak Bóg da”… Rodzicom pieniążki albo mi jakąś pracę ;)Albo jakby to wujek Wiesiek żartobliwie powiedział : Babci wyższą rentę… Póki co na przyszły weekend wybieram się na „Kurs Wychowawcy kolonijnego i zimowisk”. W końcu trzeba się rozwijać i korzystać z wszelkich możliwości zdobycia dodatkowych umiejętności.

„(…) a z tajemnych uścisków, gdy dusza Twa mą duszę pochłonie, gdy w oczach Twych przymkniętych czar urośnie w niespodzianej rozkoszy ogromy, gdy świat się cały zamknie w pragnienia wszechmocy, a Ty gdy cały zginiesz w nasyceń powodzi, niech się Zbawiciel narodzi…
Ażebym wieki wieków tuląc Twoją szyję w uścisku drżących ramion i do Twego łona jak Jemioła do Dębu, ciałem przylepiona i duszą, z rozwartymi wciąż śniła oczyma…
Że duszę Twą i ciało Miłość moja trzyma …
(…)Gdzie ja, gdzie Twoja luba, Twa droga, wybrana, Twa jedna i jedyna…

(…)

Ty objąłeś istotę stworzenia, objąwszy Miłość mą. Przeze mnie poznasz, co w gwiazd kryje się milionie …”

Pozdrawiam :)

Dawno, dawno temu na Świat przyszło niewinne dziecię, które nazwano: Anna Maria. Przez lat 20 wyrosło na … Kobietę, która niczym właściwie nie przypomina już tej niewinnej dzieciny. Oto dziecię – dziewczynka, stała sie kobietą fatalną, którą Bóg obdarzył obsesyjną Miłością… Ale przynajmniej prawdziwą Miłością. Poraz pierwszy. I poraz ostatni… Miłością , którą na szczęście nie wzgardzono i przyjęto :)
Przeglądnęłam dziś kilka poprzednich notatek. I tak niezwykłą wydała mi się ostatnia z przeczytanych —> odsyłam do archiwum, 5.02.2006
Nie wiem czemu, ale może dlatego, że jest wciąż aktualna…

Przedwczoraj wróciłam z Krakowa. Były to piekne dni przepełnione szczęściem, radością. Dni spędzone z dala od chaosu, który zapanował przed moim wyjazdem tu. Odpoczęłam psychicznie. I przekonałam sie jakim kuchmistrzuniem jest Anioł, w którego wykonaniu obiad smakował mi nadzwyczajnie :) Bo dla mnie obiad lepszy jest, gdy go ze mną razem zjesz. Może śmieszne, ale wiem smakuje Tobie lepiej też …
I poraz kolejny przekonałam się, że dobra noc to taka, gdy moja kołdrą jesteś Ty … Coraz trudniej jest mi się rozstać chocby na kika dni. I wciąz boję się i drżę o to, że nadejdzie kiedyś dzien kiedy to wszystko, jak bańka mydlanej iluzji rozpryśnie się… Mam w tym względzie jeszcze w sobie wiadro pesymizmu, wierzę jednak mocno w to, że tak nie stanie się. W końcu awansowałam wreszcie po 29. wspolnych miesiącach do miana „skarbu” ;) heh. Alez to smiesznie brzmi.

A tak w ogole to w Krakowie własnie zauwazylam jesień… Tak banalnie może, bo idąc Plantami wzdłuz ulicy Basztowej. Dostrzegłam ją w złotym kasztanie, który padł mi do stóp, opuściwszy najpierw galąź swą na moich oczach, a później skorupke zieloną, z której wypadł … Podniosłam go. Tak pieknie lśnił miedzy kolorowymi lśćmi, które dokonały swego żywota. Tak pięknie lśnił w ten wczesny poranek, w promieniach słońca przedzierających się między konarami drzew zanurzonymi w lekkiej mgle … Zabrałam go ze sobą. Jest mój… Żeby nie był sam na chodniku wśród ludzkich stóp … Przecież nikt nie lubi być sam. On napewno też … Choć wydawałoby się, że taki twardy jest, ale to tylko twarda skorupa, pod którą kryje się delikatne wnętrze …

I tak sobie myślę, że na tym chyba zakończę ten dzisiejszy wywód. Bo ten kasztan … Bo ten kasztan stał sie dla mnie uosobieniem każdego z NAS. Przekonałam sie o tym po rozmowach z kilkoma osobami, które dotąd uważałam za niezwykle twarde, a okazały sie tak samo delikatne jak ja, jak moje czułe niczym drewno serce lękjące się złego kornika …

„A Ty kiedy byłaś mała chodziłaś z drabiną na jagody „… :D heh. To właśnie oznajmił mi dziś mój drogi Anioł. On to potrafi docenić wzrost swej Ani ;) 

Wakacje. STOP. Cieple i sloneczne. STOP. Praca do 1.08. STOP. Zmęcznie. STOP. Szczęście. STOP. Grille. STOP. Rzeka. STOP. Rowery. STOP. Jeśli Kochać to Anioła. STOP. Jak kraść, to Jego serce. STOP.
Kłaniam się nisko. STOP. Ania :)
STOP.


  • RSS